Właśnie. To znaczy właściwie w końcu znalazłam czas na napisanie czegoś. Szczerze mówiąc, to na nabazgranie kilku zdań i udawanie wielkiej pani filozof w stylu: "Co to ja nie jestem...! Zjadłam wszystkie rozumy, patrzcie i podziwiajcie!".
No może aż tak źle nie jest. Prawda? Ech.
Ostatnio przybył mi rok. Prawdę mówiąc, to nie odczułam żadnej różnicy. Jestem już w pełni świadoma swoich czynów i wszystkiego co zrobię i powiem.
Nic się nie zmieniło. Nie czekajcie aż skończycie ileś tam lat. Nic to nie zmieni. Nie no, nie podchodzę do tego wszystkiego pesymistycznie. Ale czy poczułam się dorosła tylko dlatego, że niedługo będę mieć dowód osobisty? Przy okazji, zapomnieliśmy o świeczkach na torcie. A szkoda... Chciałam pomyśleć życzenie...
Ale chyba chciałam o czymś innym.
Czy mieliście czasem wrażenie, że jedna rzecz zmieniła wasze życie?
Ja tak. Ale kilka razy.
Obejrzenie jednego filmu zmieniło całe moje życie.
Przeczytanie jednej książki zmieniło moje podejście do świata.
Jedna myśl zmieniła całkowicie moją samoocenę.
I tak to już bywa. Może niekiedy zostawiam rzeczy na za późno. Może czasem nic mi nie wychodzi. Może czasem stawiam wszystko na jedną kartę, a jest ona za słaba.
Ale warto czasem dać się porwać życiu, losowi czy innej Sile Wyższej.
Ja daję się porwać jednemu z nich.
I nie żałuję.
Jak to śpiewają The Offspring:
... And now you’ll lead the way
Show the light of day
Nice work you did
You’re gonna go far, kid...
Są osoby, zdarzenia, dni, krótkie chwile, które naprawdę są w stanie odmienić nasze życie. I dzieje się to zawsze niespodziewanie, kiedy już powoli tracimy nadzieje na lepsze jutro... Dlatego trzeba wierzyć, że będzie lepiej.
OdpowiedzUsuńMoje życie też od pewnego czasu się zmieniło więc mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej... so dreams come true!
And all the best of course :*